W piątek amerykański rząd odciął globalny dostęp do najbardziej zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji firmy Anthropic. Dla polityków w Europie był to sygnał alarmowy – potwierdzenie obaw, że uzależnienie od technologii USA może w każdej chwili zamienić się w strategiczną pułapkę. Po raz pierwszy Waszyngton użył czegoś, co niektórzy nazywają „przyciskiem śmierci” – możliwości zdalnego wyłączenia dostępu do amerykańskich systemów AI dla zagranicy.
Reakcje na Starym Kontynencie były natychmiastowe. Wznowiono gorączkowe dyskusje o koncepcji „sovereign AI” – czyli o tym, że każde państwo powinno samodzielnie kontrolować modele, infrastrukturę obliczeniową i dane, które napędzają tę przełomową technologię, zamiast polegać na systemach, które mogą zostać ograniczone czy cofnięte przez obce rządy. Pytanie, które zadają sobie eksperci i decydenci, brzmi: czy Europa jest w stanie zbudować własny ekosystem AI, zanim będzie za późno?
Dlaczego Europa czuje się bezbronna wobec amerykańskiej hegemonii technologicznej
Unia Europejska od lat importuje ponad 80% swojej technologii i około 70% usług chmurowych z państw spoza wspólnoty. Z kolei Stany Zjednoczone i Chiny kontrolują łącznie około 90% globalnej infrastruktury obliczeniowej do AI – wynika z danych zebranych przez firmę analityczną Epoch AI. Oznacza to, że Europa ma bardzo ograniczoną zdolność do samodzielnego trenowania czy uruchamiania dużych modeli językowych (LLM).
Od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu coraz więcej krajów postrzega zachowanie USA jako nieprzewidywalne i zagrażające dotychczasowemu porządkowi światowemu. Nagłe cła, żądania przekazania Grenlandii – te wydarzenia sprawiły, że technologiczna zależność od Waszyngtonu zaczęła wyglądać jak poważna słabość strategiczna. Niektóre rządy już wcześniej zaczęły działać: Parlament Europejski zastąpił Google wyszukiwarką Qwant (francuskim narzędziem stawiającym na prywatność), a Niemcy, Francja i Holandia usuwają Microsoft z instytucji publicznych.
Model Anthropic – iskra, która zapaliła lont
Jednak dopiero odcięcie dostępu do modeli Anthropic unaoczniło skalę problemu. Poza francuskim Mistralem, który wciąż odstaje od amerykańskiej czołówki, Europa nie ma żadnej firmy rozwijającej tzw. frontier AI – modele na granicy możliwości. Budowa własnych centrów danych na kontynencie kuleje przez wysokie koszty energii, ograniczenia kapitałowe i skomplikowane regulacje.
„Cały czas wiedzieliśmy, że jesteśmy uzależnieni od technologii z USA, ale nigdy tak naprawdę nie poczuliśmy, co znaczy być po słabszej stronie – po stronie, która musi mierzyć się z przyciskiem śmierci” – mówi Sandra Wachter, profesor technologii i regulacji na Uniwersytecie Oksfordzkim.
W Wielkiej Brytanii poseł Al Carns poinformował, że brytyjskie szpitale, firmy i ośrodki badawcze nagle straciły dostęp do modelu Fable 5. Były minister bezpieczeństwa Tom Tugendhat skomentował, że bezpieczeństwo narodowe dzisiaj bardziej zależy od „kodu niż armat”, krytykując podejście regulacyjne Zjednoczonego Królestwa, które przedkłada bezpieczeństwo nad budowanie własnej przewagi AI.
Kanishka Narayan, brytyjski minister ds. AI, podkreślił, że incydent ma ogromne znaczenie dla obronności. „Widzimy w kółko, że najpotężniejsze modele są wykorzystywane w dronach, systemach antydronowych i cyberbezpieczeństwie – to teraz podstawowa linia podziału w wojnach. Kluczowym pytaniem dla naszego bezpieczeństwa narodowego jest to, czy mamy własne możliwości AI” – stwierdził.
Politycy i eksperci reagują: od paniki po konkretne propozycje
Na kontynencie politycy natychmiast zaapelowali o przyspieszenie prac nad europejskimi modelami AI. Większość głosów skupiła się na firmie Mistral – najpoważniejszym unijnym kandydacie do rywalizacji z USA. Według doniesień firma prowadzi rozmowy o pozyskaniu 3,5 miliarda dolarów finansowania przy wycenie 23,2 miliarda.
Francja: „Infrastruktura, którą kontrolują inni, może zostać odłączona”
Były premier Francji Édouard Philippe stwierdził, że incydent dowodzi, iż AI stała się krytyczną infrastrukturą – tak jak prąd czy internet. „Infrastruktura kontrolowana przez innych to infrastruktura, którą inni mogą wyłączyć” – podkreślił. Bruno Retailleau, kandydat na prezydenta Francji w 2027 roku, nazwał to wydarzenie „pobudką” i ostrzegł, że naród uzależniony od obcej technologii może zostać odcięty z dnia na dzień.
Niemcy i Finlandia: szukanie sojuszników i alternatyw
Fińska eurodeputowana Aura Salla przekonywała, że Europa nie może dalej budować swojego stosu technologicznego na dostępie, który obcy rząd może wyłączyć w ciągu nocy. Z kolei niemiecki eurodeputowany Sergey Lagodinsky zaproponował, by UE połączyła siły z państwami średniej wielkości – takimi jak Kanada, Australia, Singapur czy Wielka Brytania – tworząc konsorcjum do wspólnego wykorzystywania mocy obliczeniowej.
„To pytanie o demokrację i sprawiedliwy porządek świata, w którym żaden kraj nie może używać technologii do dominacji nad innymi. Nie chcemy skończyć w świecie dwóch hegemonów kontrolujących każdą część globu” – mówi Yoshua Bengio, kanadyjski pionier AI.
Europejski pakiet suwerenności technologicznej – ambitne plany, ale i wątpliwości
Na kilka tygodni przed shutdownem Komisja Europejska zaprezentowała swoją odpowiedź na to zagrożenie. 3 czerwca ogłoszono Europejski Pakiet Suwerenności Technologicznej, który obejmuje chmurę obliczeniową, AI, półprzewodniki i oprogramowanie typu open source. Dwa główne projekty legislacyjne – Chips Act 2.0 oraz Cloud and AI Development Act – wyznaczają cele dla unijnego przemysłu półprzewodnikowego oraz lokalnych dostawców chmury i AI.
Cloud and AI Development Act zakłada w ciągu 5–7 lat potrojenie mocy centrów danych w UE. „Nie stać nas na uzależnienie od innych w kwestii technologii, które utrzymują działanie naszych szpitali, stabilność sieci energetycznych i bezpieczeństwo usług” – oświadczyła przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen.
Finansowanie i krytyka: 422 miliardy euro niewiadomego pochodzenia
Pakiet zakłada łączną inwestycję szacowaną na 422 miliardy euro (490 miliardów dolarów) w ciągu najbliższej dekady w półprzewodniki, centra danych, chmurę, AI i oprogramowanie open source. Komisja nie potwierdziła jednak, skąd dokładnie pochodzić będą te pieniądze – zapowiedziała konsultacje z państwami członkowskimi i Europejskim Bankiem Inwestycyjnym.
Krytycy mają wątpliwości, czy UE jest w stanie zrealizować te zobowiązania. Komisja pozostawiła państwom członkowskim decyzje w sprawie egzekwowania przepisów o zamówieniach publicznych. Co więcej, według proponowanego rozporządzenia tylko około 10% kontraktów chmurowych będzie podlegać silnemu europejskiemu standardowi suwerenności – pozostałe 90% pozostanie otwarte na wszystkich dostawców.
Cristina Caffarra, ekonomistka zajmująca się konkurencją i założycielka Eurostack Industry Initiative, określiła pakiet jako „bardzo słaby”. Jej zdaniem Komisja – pod naciskiem Waszyngtonu – rozwodniła wcześniejsze, silniejsze mechanizmy wspierające europejskie zakupy.
Alternatywna ścieżka: mniejsze modele, większe sojusze
Niektórzy eksperci sugerują, że Europa nie musi od razu gonić amerykańskich gigantów. Sandra Wachter proponuje, by skupić się na mniejszych, bardziej efektywnych modelach AI, które można uruchamiać w mniejszych centrach danych przy niższym zużyciu energii. Jeśli różnica w możliwościach wynosi zaledwie kilka punktów procentowych, zadaje pytanie, czy warto ponosić koszty totalnego wyścigu.
„Cała ta narracja o wyścigu – że jeśli nie gonimy teraz, zostaniemy w tyle – działa na korzyść tych, którzy rozwijają te technologie” – mówi Wachter. Jej zdaniem budowanie sojuszy z państwami podobnie myślącymi może być dla Europy trwalszą drogą niż próba samodzielnego prześcignięcia Ameryki.
Amerykańska soft power na rozdrożu – czy przycisk śmierci osłabi sojusze?
Obawy przed nadmiernym uzależnieniem od USA sięgają daleko poza Europę. Na lutowym szczycie AI Impact Summit w Nowym Delhi rozmowy o suwerenności AI i potencjalnej koalicji „państw średniej mocy” były jednym z głównych tematów. Jonathan Iwry z Wharton Accountable AI Lab zwraca uwagę, że choć Waszyngton mógł mieć uzasadnione powody bezpieczeństwa narodowego, sposób interwencji ryzykuje podkopanie amerykańskiego wpływu na świecie.
„Globalna pozycja USA opiera się nie tylko na sile gospodarczej i militarnej. Opiera się także na przywództwie moralnym i postrzeganiu jako wiarygodny strażnik otwartego porządku międzynarodowego – takiego, którego instytucje, technologie i rynki wyznaczają standardy i inspirują inne narody do wyboru demokracji” – mówi Iwry.
Ruch może też zaszkodzić szerszej strategii USA mającej na celu ukształtowanie globalnego krajobrazu AI zanim zrobią to Chiny. Przykładem jest Pax Silica – amerykański sojusz technologiczny mający budować bezpieczne łańcuchy dostaw półprzewodników i zaawansowane sieci produkcyjne wśród strategicznych partnerów. Należą do niego Japonia, Korea Południowa, Wielka Brytania i Izrael. Na szczycie w Nowym Delhi dołączyły do niego Indie – to znaczący dyplomatyczny sukces Waszyngtonu.
Jak podsumowuje Iwry: „Działania jednostronne mogą zwiększyć amerykańską przewagę w krótkim okresie, ale mogą też skłonić sojuszników do zmniejszenia zależności od amerykańskiej AI w dłuższej perspektywie. Prawdziwe wyzwanie to nie tylko ochrona bezpieczeństwa USA, ale robienie tego w sposób, który zachowuje zaufanie sojuszników. W przeciwnym razie kroki podejmowane dla utrzymania globalnego przywództwa mogą skłonić sojuszników do szukania innych dróg.”
Europa stoi przed trudnym wyborem: przyspieszyć wyścig, w którym startuje z opóźnieniem, czy obrać własną, bardziej zrównoważoną ścieżkę – może mniej spektakularną, ale dającą większą kontrolę nad przyszłością. Jedno jest pewne: era beztroskiego korzystania z amerykańskich modeli AI dobiegła końca. Kwestią otwartą pozostaje, czy Europa potrafi przekuć to poczucie zagrożenia w realną suwerenność technologiczną.

