Kiedy system sztucznej inteligencji zaczyna cytować samego siebie, powołując się na źródła, które sam wygenerował, powstaje zjawisko, które Lily Ray, wiceprezeska ds. strategii SEO i badań w Amsive, nazywa pętlą dezinformacji AI. W kwietniu 2026 roku opublikowała szczegółową analizę tego mechanizmu, dokumentując, jak pojedyncze, zmyślone stwierdzenie może w ciągu kilku dni stać się „oficjalną prawdą” w oczach takich narzędzi jak Google AI Overviews, Perplexity czy ChatGPT. Problem nie dotyczy już tylko niszowych błędów – dotyczy miliardów użytkowników, którzy codziennie polegają na AI w poszukiwaniu rzetelnych informacji.
Ray, która prowadzi również własną praktykę konsultingową Algorythmic, nie opiera się na domysłach. Jej dokumentacja obejmuje konkretne eksperymenty, m.in. publikację fikcyjnego artykułu o nieistniejącej aktualizacji Google, który w ciągu 24 godzin został podany przez AI jako fakt. To, co początkowo wyglądało na ciekawostkę badawczą, okazało się systemowym zagrożeniem dla wiarygodności wyszukiwania i reklamy programatycznej.
Jak RAG zamienia powtórzenia w prawdę
Serce problemu leży w architekturze, która napędza nowoczesne narzędzia AI – generacji wspomaganej wyszukiwaniem, czyli RAG. W odróżnieniu od tradycyjnych modeli językowych, które opierają się wyłącznie na danych treningowych, systemy RAG (jak Perplexity czy AI Overviews) pobierają informacje z aktualnie indeksowanych stron internetowych. Teoretycznie ma to poprawiać dokładność odpowiedzi – w praktyce tworzy nową słabość.
Mechanizm, który zidentyfikowała Lily Ray, opiera się na prostym założeniu: systemy RAG nie mają narzędzi do odróżnienia źródła rzetelnego od źródła, które jedynie powtarza daną informację wystarczająco wiele razy. Liczba cytowań staje się substytutem konsensusu – im więcej stron powołuje się na to samo stwierdzenie, tym pewniej AI uznaje je za prawdę. To otwiera drzwi do samonapędzającej się pętli.
Incydent z września 2025 roku
Wszystko zaczęło się, gdy Ray wróciła ze służbowego szczytu w Austrii i zapytała Perplexity o najnowsze wieści dotyczące SEO. Asystent odpowiedział opisem rzekomej aktualizacji rdzenia Google z września 2025, nazwanej „Perspective Core Algorithm Update”. Miała kłaść nacisk na „głębszą wiedzę” i „pełne zaspokojenie intencji użytkownika”. Brzmiało wiarygodnie – i było całkowicie zmyślone.
Specjalistka od razu wiedziała, że informacja jest fałszywa: Google od lat nie nadaje nazw własnym aktualizacjom, funkcja „Perspectives” już istnieje, a prawdziwa aktualizacja wywołałaby lawinę wiadomości w jej skrzynce. Gdy prześledziła cytaty, okazało się, że pochodziły z dwóch artykułów na blogach agencji SEO – wygenerowanych przez AI i opisujących coś, co nigdy nie miało miejsca. Mimo to fałszywa nowina szybko rozprzestrzeniła się po sieci, trafiając na kolejne strony tworzone w trybie automatyzacji treści.
Eksperymenty, które obnażyły systemową podatność
Ray postanowiła sprawdzić, jak daleko może posunąć się pętla dezinformacji AI. W styczniu 2026 roku opublikowała na swoim blogu artykuł o fikcyjnej aktualizacji Google, dodając absurdalny szczegół: firma rzekomo zatwierdziła zmiany „pomiędzy kawałkami resztek pizzy”. W ciągu 24 godzin Google AI Overviews podawało tę informację użytkownikom jako potwierdzony fakt – łącznie z pizzą, którą opisy jakoś powiązano z prawdziwymi problemami Google z zapytaniami o pizzę w 2024 roku.
Co istotne, blog Ray był jedynym źródłem tej informacji. To wystarczyło. Gdy usunęła artykuł, fałszywe treści zdążyły zostać zaindeksowane i zacytowane na innych stronach. Nie dało się już cofnąć szkody. Jak zauważyła badaczka, każdy dzień działania tych systemów na masową skalę sprawia, że pętla staje się trudniejsza do przerwania.
Współpraca z BBC – powtórka z rozrywki
Ray nie działała sama. Wspólnie z dziennikarzem BBC Thomasem Germaine’em przeprowadziła kolejny test. Germaine opublikował fikcyjny artykuł o „najlepszych dziennikarzach technologicznych w jedzeniu hot dogów”, ogłaszając się numerem jeden. W ciągu doby Google zarówno w Gemini, jak i w AI Overviews powtarzało tę bzdurę. ChatGPT zrobił to samo, choć Claude od Anthropic okazał się odporny na manipulację.
„Google powtarzał bzdury z mojej strony w Gemini i AI Overviews. ChatGPT zrobił to samo, choć Claude się nie nabrał.”
Odpowiedź Google na wyniki tych testów była zdawkowa – firma przyznała, że zapytanie było niszowe, a „puste dane” mogą prowadzić do gorszych rezultatów. Zapewniła, że pracuje nad tym, by AI Overviews nie pojawiało się w takich przypadkach. Nie odpowiedziała jednak na pytanie, kiedy ta praca zostanie ukończona.
Koszty ekonomiczne i praktyczne konsekwencje pętli slopu
Pętla dezinformacji AI nie ogranicza się do żenujących wpadek. Dotyka bezpośrednio branży marketingowej i reklamowej. Ray udokumentowała, że w trakcie marcowej aktualizacji rdzenia Google w 2026 roku pojawiły się artykuły AI rzekomo ujawniające „zwycięzców i przegranych” – podczas gdy aktualizacja wciąż trwała. To moment, w którym profesjonaliści SEO najbardziej potrzebują rzetelnych informacji, a AI serwuje im spekulacje podane z pewnością eksperta.
Problemy widoczne są także w reklamie programatycznej. Integral Ad Science (IAS) już w lipcu 2025 roku wskazała, że strony z treściami AI zagrażają skuteczności kampanii – jakościowe środowiska reklamowe zapewniają o 91% wyższe wskaźniki konwersji. Tymczasem badanie Raptive z lipca 2025 pokazało, że treści podejrzane o generowanie przez AI obniżają zaufanie czytelników o niemal 50%, a gotowość do zapłacenia wyższej ceny za reklamowany produkt spada o 14%.
Różnica między darmowymi a płatnymi modelami
Ray nie jest całkowicie pesymistyczna. Porównała dwa warianty modelu ChatGPT podczas zapytań o marcową aktualizację. Darmowy GPT-5.3 podawał informacje bez filtrowania, podczas gdy płatny GPT-5.4 przechodził przez sześć rund wnioskowania, ograniczając wyszukiwanie do zaufanych źródeł, takich jak strony specjalistów Glenna Gabe czy Aleydy Solis. Według Ray, indywidualne stwierdzenia w odpowiedziach GPT-5.4 są o 33% rzadziej fałszywe, a całe odpowiedzi o 18% rzadziej zawierają błędy w porównaniu do poprzedniej wersji.
To jednak oznacza, że użytkownicy z ograniczonym dostępem finansowym do narzędzi AI – czyli większość – są bardziej narażeni na zanieczyszczone informacje. Pętla dezinformacji AI uderza nierównomiernie, a przepaść między darmową wersją a płatną jest realna.
Jakie wnioski dla praktyków SEO i marketerów?
Lily Ray podkreśla, że obecnie musiała uznać za powszechne sytuacje, w których jej klienci przysyłają jej porady SEO/GEO zaczerpnięte z AI – okazują się one całkowicie błędne. Źródła? Losowe blogi agencji tworzone przez AI, bez żadnej redakcyjnej kontroli. Badanie NP Digital z lutego 2026 wykazało, że 47,1% marketerów spotyka się z nieścisłościami AI kilka razy w tygodniu, a 36,5% przyznało, że opublikowało publicznie błędne treści wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
Ostrzeżenie Raya jest konkretne: informacje uzyskane z AI w dziedzinach takich jak SEO i GEO są zanieczyszczone i zawsze powinny być weryfikowane przez doświadczonych ekspertów. W branży, gdzie zasady zmieniają się często, a oficjalna dokumentacja bywa niejasna, ryzyko wprowadzenia w błąd jest najwyższe. EMarketer prognozuje, że do 2026 roku nawet 90% treści w sieci może być generowanych przez AI – to sprawia, że korpus wyszukiwawczy, z którego korzystają systemy RAG, staje się gruntem podatnym na samonapędzające się kłamstwa.
Rozwiązanie nie leży wyłącznie w lepszych algorytmach. Pętla dezinformacji AI wymaga świadomości użytkowników i odpowiedzialności twórców narzędzi. Dopóki liczba cytowań będzie ważyć tyle samo co jakość źródła, każdy z nas może paść ofiarą fikcji, która stała się faktem tylko dlatego, że powtórzono ją wystarczająco wiele razy.

