OpenAI płaci tylko za efekty? Nowy model cenowy

Rynek oprogramowania przechodzi głęboką transformację. Coraz więcej dostawców rezygnuje ze stałych opłat abonamentowych na rzecz modeli, w których klient płaci za faktyczne wykorzystanie lub osiągnięty rezultat. Jak donosi The Information, do tego grona dołącza właśnie OpenAI. Firma ma oferować wybranym dużym klientom możliwość płacenia wyłącznie za zakończone sukcesem zadania, takie jak obsługa zgłoszeń serwisowych.

Informacja pochodzi od osoby mającej bezpośrednią wiedzę na temat tych ustaleń, a sam ruch nie był wcześniej upubliczniany. Przedstawiciele OpenAI odmówili komentarza w tej sprawie. To jednak wyraźny sygnał, że nawet najwięksi gracze muszą dostosować się do oczekiwań rynku, który coraz częściej chce płacić za konkretne efekty, a nie za sam dostęp do technologii.

Dlaczego model subskrypcyjny traci na atrakcyjności

Presja na zmianę sposobu rozliczeń wynika z kilku czynników. Przede wszystkim, jak zauważa The Information, produkty oparte na sztucznej inteligencji są kosztowne w utrzymaniu i jak dotąd nie przyspieszyły znacząco wzrostu przychodów w firmach software’owych. Klienci natomiast mierzą się z ograniczonymi budżetami IT, a konkurencja wśród dostawców AI jest coraz bardziej zacięta.

Szczególnie istotnym graczem w tym wyścigu jest Anthropic z modelem Claude, który niedawno mocniej postawił na rozliczenia oparte na faktycznym użyciu. To właśnie ta presja konkurencyjna sprawia, że kolejni producenci oprogramowania muszą szukać bardziej elastycznych i sprawiedliwych dla klientów modeli cenowych.

Modele płatności za efekty w praktyce

OpenAI nie jest pionierem w tym podejściu. To startupy najmocniej forsowały model wyceny oparty na rezultatach. W tym modelu klient płaci tylko wtedy, gdy AI faktycznie wykona pracę bez udziału człowieka. Przykładem są tu firmy Sierra oraz Fin, która właśnie jest przejmowana przez Salesforce za 3,6 miliarda dolarów.

Gwarancje i kredyty dla klientów

Jeszcze dalej idzie asystent programistyczny Cognition. Firma obiecuje klientom korporacyjnym kredyty o wartości do 10 milionów dolarów, jeśli jej oprogramowanie nie dostarczy rezultatów o wartości co najmniej równej cenie, jaką zapłacili. To swoista polisa ubezpieczeniowa na wypadek nieskuteczności narzędzia.

Uznani gracze podążają w tym samym kierunku

Do tego trendu dołączają także bardziej tradycyjni dostawcy, tacy jak Adobe, HubSpot i Zendesk. Salesforce umożliwia już firmom wybór sposobu płatności za swój system AI o nazwie Agentforce. Klienci mogą negocjować indywidualne umowy powiązane z tym, w jakim stopniu AI zwiększy przychody lub obniży koszty.

Jak ujął to Marc Benioff, dyrektor generalny Salesforce, podczas konferencji inwestorskiej: „Klienci chcą kupować i wyceniać na różne sposoby. Nie chodzi tylko o stwierdzenie, że oprogramowanie zamknęło określoną liczbę połączeń i pobranie za to dwóch dolarów. Chodzi o to, by powiedzieć, że oprogramowanie zwiększyło przychody o określoną kwotę, więc klient powinien zapłacić dwa dolary, bo AI przyniosło 20 lub 40”.

Nie chodzi tylko o stwierdzenie, że oprogramowanie zamknęło określoną liczbę połączeń i pobranie za to dwóch dolarów. Chodzi o to, by powiedzieć, że oprogramowanie zwiększyło przychody o określoną kwotę.

Kwestia przypisania zasług staje się kością niezgody

Im bardziej powszechny staje się ten model rozliczeń, tym trudniej jednoznacznie określić, czy to oprogramowanie, czy też działania klienta doprowadziły do oszczędności lub zamknięcia sprzedaży. Dostawca płatności Stripe opublikował już wytyczne w tej sprawie. Firma zwraca uwagę, że na wynik mogą wpływać zmiany produktowe, kampanie marketingowe czy nawet sezonowość.

Bez jasnych zasad przypisywania zasług klienci mogą kwestionować, że to dostawca odpowiada za sukces. To otwiera pole do sporów i wymaga precyzyjnych mechanizmów pomiaru efektywności, które będą satysfakcjonujące dla obu stron.

Adobe również zapowiedział, że będzie rozliczać część swojego nowego pakietu AI o nazwie CX Enterprise na podstawie tworzonej wartości, na przykład liczby ukończonych kampanii reklamowych. Firma nie podała jednak konkretnych cen. Warto dodać, że modele subskrypcyjne i oparte na użyciu pozostaną w użyciu dla innych narzędzi, a istniejące funkcje AI do edycji zdjęć i wideo są wyłączone z nowego systemu rozliczeń.

Przejście na rozliczenia za efekty to nie tylko chwilowa moda, ale odpowiedź na realne potrzeby rynku. Firmy chcą mieć pewność, że ich inwestycje w AI przynoszą wymierne korzyści. Jednocześnie rodzi to nowe wyzwania związane z pomiarem skuteczności i uczciwym przypisywaniem zasług. Nadchodzące miesiące pokażą, czy model ten stanie się nowym standardem w branży, czy pozostanie niszowym rozwiązaniem dla największych graczy.

Źródło