Komisja Europejska przygotowuje projekt, który może fundamentalnie zmienić sposób, w jaki najmłodsi korzystają z cyfrowych usług. Dokument, do którego dotarła agencja Reuters, ujawnia plan wprowadzenia zakazu dostępu do platform społecznościowych, serwisów wideo, chatbotów AI oraz gier online dla osób poniżej 15. roku życia. To najbardziej daleko idąca próba regulacji cyfrowego środowiska dzieci w historii Unii Europejskiej.
Inicjatywa wpisuje się w szerszy kontekst globalnych obaw o wpływ mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne i bezpieczeństwo młodych użytkowników. Uwaga regulatorów koncentruje się na największych graczach rynku – od Meta z Facebookiem i Instagramem, przez TikTok i YouTube należący do Google, aż po ChatGPT. Projekt ustawy o prawach dziecka w internecie (EU Kids Act) mają zaprezentować 17 września przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz unijna komisarz ds. technologii Henna Virkkunen.
Stopniowy dostęp zamiast całkowitego zakazu
Proponowane przepisy nie przewidują jednak prostego, zero-jedynkowego rozwiązania. Zamiast tego Komisja stawia na model progresywny, w którym zakres dostępu do usług cyfrowych zależy od wieku dziecka. Im młodszy użytkownik, tym większa kontrola ze strony rodziców i surowsze wymagania wobec platform.
Konta dla nastolatków powyżej 15 lat
Młodzież, która ukończyła 15 lat, będzie mogła samodzielnie zakładać konta na platformach społecznościowych i serwisach wideo. To rozwiązanie zbliżone do obecnych praktyk wielu firm technologicznych, które często ustalają minimalny wiek rejestracji na poziomie 13 lat.
Nadzorowane konta dla dzieci w wieku 13-14 lat
W przypadku użytkowników między 13. a 14. rokiem życia przewidziano rozwiązanie pośrednie. Rodzice mogliby otwierać konta wprowadzające na platformach społecznościowych i serwisach wideo, sprawując nad nimi nadzór. Takie profile miałyby ograniczony zakres kontaktów oraz ściśle określone limity czasowe korzystania z aplikacji.
Pełna kontrola rodzicielska dla najmłodszych
Dzieci w wieku od 3 do 12 lat mogłyby korzystać wyłącznie z usług w pełni kontrolowanych przez opiekunów. Dostęp ograniczałby się do serwisów przyjaznych dzieciom, spełniających rygorystyczne standardy bezpieczeństwa. Najmłodsi poniżej trzeciego roku życia nie mieliby dostępu do żadnych z wymienionych usług.
Nowe obowiązki dla firm technologicznych
Projekt nakłada na przedsiębiorstwa szereg wymagań, które mają wzmocnić ochronę małoletnich użytkowników. Kluczowym elementem jest finansowanie nadzoru – firmy będą musiały uiszczać opłatę supervisoryjną, z której utrzymywani będą regulatorzy odpowiedzialni za egzekwowanie przepisów.
Platformy społecznościowe i serwisy wideo zostałyby zobowiązane do weryfikacji wieku dziecka w momencie zakładania nowego konta. W przypadku gier online weryfikacja następowałaby przed pobraniem tytułu. Dodatkowo firmy musiałyby zadbać o narzędzia umożliwiające młodym użytkownikom łatwe zgłaszanie szkodliwych treści oraz zapewnić skuteczne mechanizmy kontroli rodzicielskiej.
Dokument wskazuje również na konieczność unikania przez projektantów rozwiązań, które mogłyby uzależniać dzieci, oraz algorytmów podsuwających im szkodliwe materiały. To bezpośrednie uderzenie w mechanizmy napędzające zaangażowanie użytkowników, które od lat budzą kontrowersje wśród badaczy zajmujących się wpływem technologii na młode umysły.
Długa droga od projektu do prawa
Choć brzmienie dokumentu jest już zaawansowane, wiele szczegółów może jeszcze ulec zmianie przed oficjalną prezentacją. Sama Komisja odmówiła komentarza w tej sprawie. Co istotne, nawet po ogłoszeniu projektu czeka go jeszcze żmudny proces legislacyjny – wypracowanie ostatecznego kształtu przepisów z krajami członkowskimi i Parlamentem Europejskim zajmie kolejne miesiące, zanim regulacje wejdą w życie.
Unijne podejście ma według autorów dokumentu pozwolić nieletnim czerpać korzyści z cyfrowych usług, jednocześnie chroniąc ich przed nadużyciami. Kluczowa deklaracja brzmi jednoznacznie: to firmy technologiczne mają ograniczać dostęp do dzieci, a nie odwrotnie.
Propozycja wpisuje się w rosnący trend regulacyjny wobec big techów, ale rodzi też pytania o praktyczną wykonalność. Weryfikacja wieku w internecie pozostaje technologicznym wyzwaniem, a restrykcje mogą skłaniać młodych użytkowników do omijania zakazów. Niezależnie od ostatecznego kształtu przepisów, kierunek jest jasny – Europa zamierza znacznie mocniej niż dotąd ingerować w to, jak dzieci korzystają z cyfrowego świata.

