W lutym 2025 roku w małym górniczym miasteczku Tumbler Ridge w kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska doszło do masowej strzelaniny w szkole. 18-letnia transpłciowa kobieta Jesse Van Rootselaar zabiła osiem osób – swoją matkę, brata w rodzinnym domu, a następnie pięcioro dzieci i nauczyciela w miejscowej szkole średniej. Sprawca zginął od kuli samobójczej po wkroczeniu policji. Gdy kilka dni później światło dzienne ujrzały szczegóły, uwagę opinii publicznej przykuł nie tylko dramat ofiar, ale także rola, jaką odegrał ChatGPT w tej tragedii.
Okazało się, że Jesse Van Rootselaar używała platformy do tworzenia brutalnych promptów. OpenAI zbanowało jej konto w czerwcu 2025 roku – osiem miesięcy przed atakiem. Firma jednak nie powiadomiła o tym żadnych służb. Dopiero po masakrze, pod presją mediów i rodzin, koncern przyznał, że pod obowiązującymi wówczas wytycznymi nie widział podstaw do zgłoszenia. Teraz prowincja Kolumbia Brytyjska szykuje pozew przeciwko OpenAI, domagając się odpowiedzialności za milczenie, które – w ocenie władz – mogło kosztować życie.
Chronologia milczenia: od czerwcowego banu do lutowej masakry
Jesse Van Rootselaar korzystała z ChatGPT w sposób, który algorytmy OpenAI zaklasyfikowały jako naruszenie zasad bezpieczeństwa. W czerwcu 2025 roku firma zablokowała konto użytkowniczki. W aktualnych wytycznych koncernu od 2025 roku takie incydenty są już automatycznie raportowane do organów ścigania – ale wtedy procedura była inna. Przedstawiciele OpenAI wielokrotnie podkreślali, że w momencie blokady nie mieli dowodów na nieuchronny atak.
Ta decyzja – by nie zgłaszać sprawy – okazała się brzemienna w skutki. W lutym 2026 roku Van Rootselaar, mimo zablokowanego konta, zdołała według doniesień prawników rodzin uzyskać instrukcje od OpenAI, jak ominąć 30-dniowy okres zawieszenia. Taki zarzut pojawia się w pozwie złożonym przez rodziny ofiar w kalifornijskim sądzie federalnym. Ich pełnomocnicy twierdzą, że firma nie tylko nie zareagowała, ale wręcz ułatwiła powrót do korzystania z platformy.
Nowe wytyczne – czy mogłyby zapobiec tragedii?
Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI, w kwietniowym liście do mieszkańców Tumbler Ridge publicznie przeprosił. Napisał, że jest „głęboko przykro, że nie poinformowaliśmy organów ścigania o zbanowanym koncie w czerwcu”. Przyznał jednocześnie, że po zaostrzeniu reguł – już po czerwcu 2025 roku – to samo konto zostałoby zgłoszone policji. Ta zmiana polityki nastąpiła jednak zbyt późno, by wpłynąć na bieg wydarzeń w Tumbler Ridge.
Pozwy rodzin i interwencja prowincji – dwie drogi do sądu
Rodziny ofiar nie czekały na ruch rządu. Już w marcu 2026 roku złożyły pozew przeciwko OpenAI w sądzie federalnym w Kalifornii, zarzucając firmie zaniedbanie i celowe milczenie. Prawnicy rodzin utrzymują, że koncern świadomie nie raportował groźnych kont, ponieważ „zgłaszanie jednego przypadku oznaczałoby konieczność zgłaszania tysięcy”. W pozwie pojawia się również oskarżenie, że OpenAI przy blokadzie instruowało użytkowników, jak ponownie uzyskać dostęp – na przykład omijając okres zawieszenia.
We wtorek do tych działań dołączyła prowincja Kolumbia Brytyjska. Prokurator generalna Niki Sharma ogłosiła, że rząd przygotowuje własną sprawę, koordynowaną z rodzinami. Zatrudniono już prawników zarówno w Kanadzie, jak i w Kalifornii. Celem – jak mówiła Sharma – jest „pociągnięcie OpenAI i jego decydentów do odpowiedzialności za niezgłoszenie organom ścigania brutalnych promptów, które sprawca zamieścił na platformie ChatGPT przed tragedią w Tumbler Ridge”.
„Kolumbia Brytyjska nigdy nie uchylała się przed stawianiem czoła potężnym korporacjom, gdy ich działania przynoszą szkodę ludziom i społecznościom” – Niki Sharma, prokurator generalna prowincji
Środki z ewentualnego odszkodowania – jak zapowiedziała Sharma – mają trafić na odbudowę Tumbler Ridge, w tym na budowę nowej szkoły. Proces, jak ostrzegła, „potrwa”, ale prowincja chce w ten sposób zapewnić, że „mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej nie będą ponosić kosztów korporacyjnych przewinień”.
Stanowisko OpenAI i szerszy kontekst odpowiedzialności sztucznej inteligencji
Zapytany o plany prawne prowincji, OpenAI wydało oświadczenie, w którym podkreśliło, że „już wzmocniło zabezpieczenia, w tym poprawiło sposób, w jaki ChatGPT reaguje na oznaki niepokoju”. Rzecznik firmy dodał: „Stosujemy politykę zerowej tolerancji dla używania naszych narzędzi do pomocy w popełnianiu aktów przemocy”.
Jednak eksperci ds. etyki AI zwracają uwagę na głębszy problem. Mark Daley, dyrektor ds. sztucznej inteligencji na Western University w Ontario, stwierdził w wywiadzie, że „Tumbler Ridge pokazuje, co się dzieje, gdy jedna prywatna firma wie o nieuchronnym zagrożeniu, którego nie widzi żadna policja – i decyduje się nie działać”. Jego zdaniem sedno sprawy nie tkwi w tym, że OpenAI jest „wyjątkowo złe”, ale w tym, że żadna pojedyncza firma, nawet najlepiej intencjonowana, nie powinna być jedynym posiadaczem takiej wiedzy.
„Lekcja z Tumbler Ridge nie polega na tym, że OpenAI jest wyjątkowo złe. Chodzi o to, że żadna pojedyncza firma, nawet najlepiej intencjonowana, nie powinna być jedynym posiadaczem takiej wiedzy” – Mark Daley, dyrektor ds. AI, Western University
Daley wskazuje na brak regulacji, które nakazywałyby platformom AI raportowanie niebezpiecznych treści. W przeciwieństwie do sektora lotniczego czy bankowego, gdzie obowiązują ścisłe zasady zgłaszania incydentów, świat generatywnej sztucznej inteligencji opiera się na dobrowolnych, często niespójnych politykach wewnętrznych firm. Przełomowa sprawa z Kolumbii Brytyjskiej może stać się katalizatorem zmian prawnych nie tylko w Kanadzie, ale i na całym świecie.
Sprawa Van Rootselaar rodzi fundamentalne pytania: kto ponosi odpowiedzialność, gdy system AI zostanie wykorzystany do zaplanowania zbrodni? Czy firma, która wie o groźnym użytkowniku, ma obowiązek powiadomić służby, nawet jeśli nie ma pewności co do bezpośredniego zagrożenia? I wreszcie – czy obecny model, w którym decyzje o blokadzie i raportowaniu podejmuje jeden podmiot korporacyjny, jest wystarczający w świecie, gdzie narzędzia AI są dostępne dla każdego? Odpowiedzi na te pytania dopiero się kształtują – ale Tumbler Ridge już zapisało się jako miejsce, które może na zawsze zmienić krajobraz prawny sztucznej inteligencji.

