Chiński nadzór rozbija transakcję Meta z Manus

Chińskie władze wymuszają historyczny krok na rynku sztucznej inteligencji. Startup Manus, specjalizujący się w autonomicznych agentach AI, ogłosił we wtorek, że wraca do funkcjonowania jako niezależny podmiot. To bezpośredni skutek nakazu wydanego przez Państwową Komisję Rozwoju i Reform (NDRC), która poleciła anulowanie transakcji przejęcia przez Meta wartej 2 miliardy dolarów. Decyzja ta pokazuje, jak daleko sięga kontrola Pekinu nad technologiami uznawanymi za kluczowe dla kraju.

Geneza sporu o przyszłość Manus

Manus powstał w 2022 roku w Chinach, ale z czasem przeniósł swoją siedzibę do Singapuru. Taka struktura korporacyjna nie uchroniła jednak firmy przed chińskim nadzorem. Meta ogłosiła przejęcie startupu w grudniu 2025 roku, licząc na wzbogacenie swojej oferty o zaawansowane narzędzia AI dla klientów indywidualnych i biznesowych. Plany te legły w gruzach, gdy w kwietniu NDRC wydała dyrektywę nakazującą rozwiązanie transakcji, powołując się na naruszenie przepisów dotyczących inwestycji zagranicznych.

Kluczowym argumentem regulatora było to, że sama rejestracja firmy poza granicami Chin nie zwalnia z obowiązku przestrzegania lokalnych regulacji, jeśli rdzeń technologii i kadry pochodzą z tego kraju. Krytycy takiego podejścia określali tę praktykę mianem „prania singapurskiego” – próby obejścia chińskiego prawa poprzez formalną zmianę jurysdykcji. Sprawa Manus ustanawia więc precedens, który może wpłynąć na inne spółki technologiczne rozważające podobne manewry.

Konsekwencje dla użytkowników i proces rozstania

Rozdział obu firm niesie ze sobą konkretne skutki dla osób korzystających z platformy. Część użytkowników, zwłaszcza z wybranych jurysdykcji, straci dane wygenerowane od 29 grudnia 2025 roku, czyli od dnia sfinalizowania transakcji. Firma tłumaczy ten krok koniecznością dostosowania się do wymogów regulacyjnych w określonych regionach świata. To trudna decyzja, ale – jak podkreślają przedstawiciele Manus – nieunikniona w procesie separacji od Meta.

Proces odzyskiwania danych został precyzyjnie zaplanowany. Użytkownicy mają czas na wykonanie kopii zapasowej do 22 sierpnia do godziny 19:59 czasu wschodniego. Właściwe usuwanie informacji nastąpi w dniach 23–24 sierpnia, a od 25 sierpnia będzie można przywracać wcześniej zabezpieczone pliki. Manus zadeklarował, że w okresie backupu nie będzie pobierał opłat od osób dotkniętych tymi zmianami.

Operacyjne i finansowe aspekty unieważnienia transakcji

Prace nad rozdzieleniem przedsiębiorstw trwają od wielu miesięcy. Meta stopniowo odcinała pracowników Manus od swoich wewnętrznych systemów informatycznych, a także zabroniła własnym zespołom korzystania z narzędzi startupu. To standardowe kroki w procesie przywracania niezależności operacyjnej. Równolegle toczyły się skomplikowane negocjacje dotyczące finansów całego przedsięwzięcia.

Współzałożyciele Manus – Xiao Hong, Ji Yichao oraz Zhang Tao – rozważali pozyskanie około miliarda dolarów od zewnętrznych inwestorów na sfinansowanie odkupu udziałów. Wycena miałaby odpowiadać kwocie, jaką zapłaciła Meta, czyli 2 miliardom dolarów. W dłuższej perspektywie rozważano również debiut giełdowy w Hongkongu. Na ten moment są to jednak wstępne ustalenia, bez podjętych wiążących decyzji. Co istotne, agencja Reuters podaje, że chiński gigant Tencent prowadzi rozmowy w sprawie objęcia pakietu kontrolnego w Manus.

Dodatkowym utrudnieniem dla założycieli są ograniczenia osobiste. Xiao Hong i Ji Yichao musieli stawić się w marcu przed chińskimi urzędnikami w Pekinie i od tego czasu obowiązuje ich zakaz podróżowania za granicę. To wyraźny sygnał, że władze w Pekinie traktują sprawę niezwykle poważnie i będą aktywnie monitorować dalsze kroki zarządu.

Co dalej z rynkiem AI i chińskimi regulacjami?

Sprawa Manus to nie tylko historia o jednym startupie, ale ważny sygnał dla całego sektora technologicznego. Pokazuje, że Chiny są gotowe bronić swojego wpływu na kluczowe technologie, nawet jeśli wymaga to rozbicia międzynarodowych transakcji. Dla firm takich jak Meta oznacza to konieczność dokładniejszej analizy ryzyka regulacyjnego przy przejmowaniu spółek o chińskich korzeniach.

Dla obserwatorów rynku istotne będzie to, jak potoczą się losy Manus po odzyskaniu niezależności. Czy Tencent faktycznie przejmie kontrolę nad spółką? Czy planowany IPO w Hongkongu dojdzie do skutku? Odpowiedzi na te pytania mogą przesądzić o tym, czy inne chińskie startupy technologiczne zdecydują się na podobne struktury, czy raczej będą szukać innych dróg ekspansji. Jedno jest pewne – era łatwych przejęć w sektorze AI właśnie się skończyła.

Źródło