Meta uruchomiła 8 września swojego asystenta ogólnego przeznaczenia o nazwie Muse, który potrafi realizować wieloetapowe zadania — w tym zakupy. Niedługo później Amazon zablokował dostęp agenta do swojej platformy, twierdząc, że działał on bez zgody i naruszał warunki korzystania z serwisu. Spór ujawnia głębszy konflikt: kto tak naprawdę kontroluje doświadczenie zakupowe, gdy w imieniu użytkownika działa sztuczna inteligencja?
Dlaczego Amazon zablokował agenta Meta
Amazon poinformował użytkowników, że dalszy dostęp nieautoryzowanego agenta AI narusza warunki korzystania z serwisu, na które klienci wyrazili zgodę. Blokada weszła w życie w niedzielę wieczorem. Rzeczniczka Amazon, Lara Hendrickson, przekazała w oświadczeniu, że aplikacje firm trzecich oferujące dokonywanie zakupów w imieniu klientów innych przedsiębiorstw powinny działać transparentnie i respektować decyzje dostawców usług o tym, czy chcą brać w tym udział.
Firma z Seattle podniosła także kwestie techniczne. Według Amazon Muse nie identyfikuje się podczas przeglądania strony, a dodatkowo — jak twierdzi gigant e-commerce — przechwytuje i zapisuje dane uwierzytelniające klientów oraz pobiera informacje z ich kont. Zdaniem Amazon agent może omijać mechanizmy personalizacji wbudowane w platformę, przez co użytkownikom wyświetlane byłyby produkty niedopasowane do ich historii i rekomendacji.
Meta odpowiada: dane są izolowane, każda akcja wymaga zgody
Meta nie zgodziła się na usunięcie Muse z doświadczenia zakupowego, co doprowadziło do eskalacji sporu. Przedstawiciele koncernu nie odpowiedzieli od razu na prośby o komentarz w sprawie blokady. Amazon z kolei zaznaczył, że nie został wcześniej poinformowany o planach dostępu Muse do jego sklepu i nie autoryzował takiej aktywności.
W materiałach promocyjnych Meta podkreślała, że Muse nie ma wglądu w hasła ani metody płatności użytkowników. Dane uwierzytelniające mają być przechowywane w bezpieczny sposób, tak aby agent mógł z nich korzystać, ale ich nie widział. Firma opisała również odrębny system o nazwie Sentinel, który zatwierdza wszystko, co Muse wysyła do internetu. Jak donosi GeekWire, Sentinel musi zaakceptować każdą akcję wychodzącą od agenta.
Stanowisko Amazon opiera się na zgodzie i przejrzystości. Meta z kolei akcentuje mechanizmy kontroli, które mają izolować dane logowania i wymagać zatwierdzenia przed wrażliwymi operacjami, takimi jak finalizacja zakupu.
Agentowa komercja w cieniu wcześniejszych sporów prawnych
Blokada Muse to część szerszej strategii Amazon wymierzonej w zakupowych agentów firm trzecich. Koncern przyznał, że prowadzi bezpośrednie rozmowy z Meta na ten temat, ale nie chciał komentować, czy rozważa kroki prawne.
Kontekst jest istotny, bo Amazon ma już za sobą podobny spór — tym razem z Perplexity i jej przeglądarką Comet. Firma pozwała Perplexity, dążąc do zablokowania konkurencyjnym agentom przeglądania i kupowania w swoim katalogu. W marcu Amazon wygrał wstępny zakaz, ale 4 sierpnia stracił go, gdy Ninth Circuit orzekł, że to użytkownik, a nie firma AI, uzyskuje dostęp do komputerów Amazon w rozumieniu federalnego prawa antyhakerskiego.
Spór ma także wymiar komercyjny. Jak zauważył Bloomberg Línea, decyzja Amazon o blokowaniu agentów zakupowych prawdopodobnie nie przełoży się na dużą utratę wolumenu sprzedaży — chyba że konsumenci masowo zaczną używać AI do robienia zakupów.
Co dalej z agentami zakupowymi
Muse od Meta w ciągu tygodnia od premiery osiągnął pierwsze miejsce wśród darmowych aplikacji w amerykańskim App Store. Teraz jednak musi spełnić konkretny warunek, by móc działać jako agent zakupowy na Amazon.com — przestrzegać warunków korzystania z serwisu i respektować decyzje dostawcy usługi o uczestnictwie.
Przyszłość agentowej komercji zależy od tego, czy platformy i twórcy AI wypracują wspólne zasady dotyczące zgody, przejrzystości i bezpieczeństwa danych. Na razie każda ze stron pozostaje przy swoim stanowisku, a użytkownicy — i regulatorzy — przyglądają się, jak ten spór wpłynie na sposób, w jaki kupujemy online.

