Teoria martwego internetu, przez lata uznawana za teorię spiskową, właśnie stała się faktem. Od czerwca tego roku większość ruchu w sieci generują nie ludzie, ale boty. Cloudflare, gigant bezpieczeństwa internetowego, podaje konkretną liczbę: 57,5% wszystkich zapytań do stron pochodzi od automatów. To przełom, który zaskoczył nawet ekspertów – CEO Cloudflare Matthew Prince prognozował, że taka sytuacja nastąpi dopiero pod koniec 2027 roku. Rzeczywistość wyprzedziła te przewidywania o ponad rok.
Skala zjawiska: od teorii do mierzalnego faktu
Różne firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem są zgodne co do kierunku zmian, choć różnią się w datowaniu momentu przełomu. Francuski Thales w swoim raporcie „Bad Bot Report” wskazuje, że boty stanowiły 53% ruchu już w 2023 roku. Rozbieżności wynikają z braku jednolitej metody pomiaru – jak tłumaczy Rudy Yang, analityk z Pitchbook, żaden dostawca nie ma dostępu do danych z całej sieci.
Najbardziej spektakularny wzrost dotyczy agentów AI, czyli programów, które faktycznie wykonują działania w sieci – klikają linki, wypełniają formularze, pobierają dane. Według raportu HUMAN Security, ruch generowany przez takie agenty wzrósł rok do roku o 7851%. Dla porównania, tradycyjne skrobaki (scrapery) zanotowały wzrost o 597%, a crawlery trenujące modele AI, choć wciąż stanowią 67,5% ruchu związanego ze sztuczną inteligencją, tracą na znaczeniu.
Dlaczego pomiary są tak rozbieżne?
Problem w tym, że systemy wykrywające boty potrafią mierzyć tylko ten ruch, który jawnie identyfikuje się jako zautomatyzowany lub uruchamia znane sygnatury. Tymczasem nowoczesne agenty potrafią naśladować ludzkie zachowania tak skutecznie, że przechodzą przez tradycyjne filtry niezauważone. Badacze z Uniwersytetu w Bambergu odkryli, że systemy detekcji botów mylnie blokują 7-15% prawdziwego ruchu ludzkiego, co pokazuje skalę problemu z odróżnieniem człowieka od maszyny.
Nowy klient: maszyna, która konsumuje treści inaczej
Model biznesowy internetu – reklamy, lejki konwersji, analityka oparta na odsłonach – powstał przy założeniu, że odwiedzający jest człowiekiem. Gdy większość wizyt generują agenty, to założenie przestaje działać. Rudy Yang podkreśla, że agenty konsumują treści zupełnie inaczej niż ludzie, tworząc praktycznie nową kategorię klientów.
Firmy już reagują na tę zmianę. Stripe raportuje, że 70% poleceń dostępu do danych przez API pochodzi od agentów. Broker API, firma Alpaca, odnotowała skok miesięcznych wywołań API z jednocyfrowych wartości w Q4 2025 do 30% w Q1 2026 – wszystko za sprawą agentów. W odpowiedzi około 25% deweloperów projektuje już interfejsy API z myślą o agentach jako głównych użytkownikach, a ponad połowa z nich wymienia nieautoryzowany dostęp agentów jako poważne zagrożenie bezpieczeństwa.
Kto już stawia na agentów?
Yang wymienia konkretne firmy, które uruchomiły interfejsy wiersza poleceń (CLI) zaprojektowane z myślą o agentach: Visa, Ramp, Mercury, ElevenLabs, Stripe, Coinbase, MoonPay oraz DoorDash. To sygnał, że rynek dostrzega nową rzeczywistość. Jak ujmuje to analityk: im więcej firm tworzy natywne dla agentów CLI, tym szerszy dostęp zyskują automaty do wykonywania zadań, co napędza dalszy wzrost i przyspiesza budowę infrastruktury zorientowanej na maszyny.
Wyzwania gospodarki maszyn: płatności i odpowiedzialność
Mimo imponujących wzrostów, skala „gospodarki maszyn” jest wciąż niewielka w porównaniu z całą ekonomią. Pitchbook szacuje, że z około 20 bilionów dolarów pracy, którą teoretycznie można przekazać agentom AI, obecnie realizują oni zaledwie 1%. Startup Forsy wycenia globalny „PKB agentów” na 36 miliardów dolarów rocznie w ujęciu rocznym.
Główną przeszkodą są płatności i kwestie odpowiedzialności. Yang zwraca uwagę, że bez infrastruktury umożliwiającej agentom dokonywanie płatności, nie mogą one kupować ani sprzedawać, a tym samym nie generują realnej aktywności ekonomicznej. To kluczowa bariera, którą rynek dopiero zaczyna pokonywać.
Dla firm i deweloperów wniosek jest jasny: budowanie z myślą o ruchu agentów przestaje być opcją, a staje się koniecznością. Jak podsumowuje Yang w swoim raporcie, ignorowanie tego trendu oznacza odcięcie się od zupełnie nowego segmentu klientów – nawet jeśli tym klientem jest maszyna.

