Twórcy treści od dawna czują się bezradni wobec firm AI, które bez pytania wykorzystują ich prace do szkolenia modeli. Patreon postawił kropkę nad i – w partnerstwie z dostawcą infrastruktury internetowej Cloudflare platforma ogłosiła, że od teraz blokuje na poziomie sieci wszelkie crawler służące do trenowania sztucznej inteligencji. To nie tylko techniczna zapora, ale wyraz jasnego stanowiska: twórcy powinni mieć realny wybór, czy ich dzieła trafią do zbioru uczącego.
Jak działa nowa blokada na Patreonie
Jack Conte, założyciel i CEO Patreona, ogłosił w mediach społecznościowych, że od dziś każdą publikację na platformie chroni mechanizm sieciowy Cloudflare. Oznacza to, że boty identyfikowane jako „AI training crawlers” nie mają dostępu do treści – nawet jeśli próbują ominąć standardowe pliki robots.txt. Ruch ten dotyczy wszystkich postów, niezależnie od ich formatu (teksty, grafiki, pliki audio).
Jak podkreśla w komunikacie Drew Rowny, SVP of Product w Patreonie, twórcy nie powinni być zmuszani do akceptowania wykorzystania swojej pracy tylko po to, by mogli docierać do odbiorców. „Na większości internetu twórca musi wyrazić zgodę na trenowanie AI na swoich materiałach, jeśli chce budować społeczność. My chcemy inaczej – rosnąć publiczność i kontrolować swoje prawa jednocześnie” – tłumaczy Rowny.
„Twórcy zasługują na uznanie, wynagrodzenie i zgodę. Jeśli tego nie ma na stole, crawlerom mówimy: trzymajcie się z dala od Patreona. Wolny internet nadal istnieje, a bunt już się zaczął.” – Jack Conte
Cloudflare – technologia, która daje twórcom wybór
Cloudflare już w zeszłym roku ogłosił, że domyślnie będzie blokował boty AI przed dostępem do treści bez zgody właściciela serwisu. W lipcu firma poszła o krok dalej, wprowadzając opcje pozwalające webmasterom odróżniać boty wyszukiwarek od botów agentów (np. autonomicznych asystentów) i crawlingowych do trenowania modeli. Od września na wszystkich nowych domenach, które wyświetlają reklamy, boty treningowe i agentowe będą blokowane domyślnie – tylko wyszukiwarki pozostaną otwarte.
To właśnie z tych mechanizmów skorzystał Patreon. Firma nie blokuje jednak całego AI – na platformie wciąż dozwolone są treści generowane przez sztuczną inteligencję, o ile spełniają regulamin. Regulamin został zaktualizowany w zeszłym roku i precyzuje, że realistyczne wizerunki ludzi AI mogą być publikowane tylko za udokumentowaną zgodą prawdziwych osób.
Trzy zasady, które Conte nazywa podstawą
W maju tego roku Jack Conte opublikował ponad 40-minutowy film, w którym wprost wyłożył swoje oczekiwania wobec branży AI. Mówił o trzech filarach: zgodzie (możliwość rezygnacji z bycia danymi treningowymi), uznaniu (przypisanie autorstwa, gdy model odtwarza styl artysty) oraz wynagrodzeniu (płatności za każde użycie twórczości w trenowaniu). „Niestety odpowiedź na wszystkie trzy pytania brzmi dziś: stanowcze „nie” – podsumował wtedy.
Nowa blokada na Patreonie to pierwszy krok w kierunku realizacji tych postulatów. Na razie nie wiadomo, czy inne platformy pójdą tym śladem – Cloudflare nie odpowiedział jeszcze na pytania mediów w tej sprawie.
Konsekwencje dla ekosystemu AI i twórców
Krok Patreona może przyspieszyć dyskusję o legalności wykorzystywania treści internetowych do uczenia modeli. Do tej pory większość firm AI polegała na publicznie dostępnych danych, argumentując, że crawling nie narusza praw autorskich. Platforma dla twórców pokazuje, że można technicznie uniemożliwić takie działanie, nie utrudniając jednocześnie indeksowania przez wyszukiwarki.
Dla samych twórców oznacza to większą kontrolę nad własną pracą i potencjalne źródło przychodu – jeśli w przyszłości modele będą musiały licencjonować dane. Jednocześnie Patreon nie zamyka się całkowicie na AI: treści generowane przez sztuczną inteligencję są nadal mile widziane, o ile nie naruszają regulaminu (np. nie przedstawiają nieudokumentowanych, hiperrealistycznych osób). Platforma stara się więc balansować między ochroną twórców a otwartością na nowe technologie.
Czy inni giganci – jak YouTube, Substack czy OnlyFans – pójdą śladem Patreona? Póki co to pierwsza tak zdecydowana deklaracja na poziomie sieci. A jak sam Conte napisał: „Wolny internet nadal istnieje. Bunt już się zaczął.”

