Sztuczna inteligencja miała usprawnić dziennikarstwo, a nie je zastąpić – zwłaszcza przez kradzież cudzej pracy. Tymczasem przed kilkoma dniami portal Sportico ujawnił, że nowy tekst opublikowany na łamach Sports Illustrated właściwie powiela ich własne śledztwo, tyle że bez żadnego podania źródła. W dodatku wszystkie poszlaki wskazują, że do kopiowania użyto narzędzi AI. Redakcja SI błyskawicznie usunęła artykuł i profil autora, ale sprawa znów stawia pod znakiem zapytania rzetelność legendarnego tytułu sportowego.
Jak doszło do oskarżenia o kradzież treści
Odkrycie Bernsteina i Akabasa
13 maja 2026 roku Dan Bernstein oraz Lev Akabas opublikowali na Sportico szczegółową analizę strat użytkowników platformy Kalshi. Z ich wyliczeń wynika, że klienci tego rynku prognoz stracili w bieżącym roku już ponad 100 milionów dolarów na zakładach łączonych (parlays). To był news oparty na oryginalnych danych, które dziennikarze sami pozyskali.
Zaledwie dwa dni później, 15 maja, na stronie Sports Illustrated pojawił się artykuł autorstwa Parkera Lovericha pod tytułem „Kto tak naprawdę wygrywa na parlajach Kalshi według danych”. Jak szybko zauważył portal Futurism, tekst ten stanowił niemal wierną powtórkę ustaleń Bernsteina i Akabasa – zabrakło w nim jednak jakiegokolwiek linku do oryginału. Jedyny przypis dotyczył cytatu ze starszego artykułu Sportico, który zresztą również pojawił się w nowszym tekście SI.
Oskarżenie na Twitterze i reakcja redakcji
17 maja Dan Bernstein nie wytrzymał i w ostrych słowach napisał na X (dawnym Twitterze), że Sports Illustrated „kradnie całe historie innym, bez podawania źródła, najwyraźniej używając AI”. Zwrócił uwagę, że sprawa staje się szczególnie frustrująca, gdy skopiowane dane zostały wcześniej zdobyte wyłącznie dzięki jego pracy reporterskiej. „Nawet skopiowali moją prośbę o komentarz” – dodał ironicznie.
The husk of the Sports Illustrated brand is stealing entire stories from people without credit, seemingly using AI. This becomes very obvious when it’s stealing data only you’ve reported! Even copied my request for comment ☠️
Dan Bernstein – Sportico
W ciągu 90 minut od opublikowania tego wpisu redakcja SI zdążyła usunąć kontrowersyjny artykuł. Zniknął też profil Parkera Lovericha na stronie magazynu, a wkrótce potem sam Loverich skasował swoje konta na X i LinkedInie. Co więcej, sekcja poświęcona rynkom prognoz (prediction market) na On SI została praktycznie opróżniona – najnowszy widoczny artykuł pochodzi z 4 maja.
Oświadczenie wydawcy i wcześniejsze kontrowersje wokół AI
„Niezależny wydawca naruszył zasady”
W odpowiedzi na pytania dziennikarzy Awful Announcing przedstawiciel Sports Illustrated przekazał oficjalne stanowisko. Jak czytamy, Parker Loverich to prawdziwy reporter, a strona prediction market na On SI była prowadzona przez niezależnego wydawcę podlegającego wytycznym redakcyjnym SI. Gdy redakcja dowiedziała się o naruszeniu tych zasad w kontekście użycia AI, natychmiast podjęła wewnętrzne kroki – w tym zerwanie współpracy z tym wydawcą.
Z oświadczenia wynika więc, że SI nie bierze odpowiedzialności za działanie zewnętrznego partnera, ale jednocześnie przyznaje, że doszło do złamania regulaminu i zastosowania sztucznej inteligencji w sposób nieetyczny. Dla wielu obserwatorów to jednak tylko kolejna łatka na pękającej reputacji marki.
To nie pierwszy raz, gdy AI uderza w Sports Illustrated
W 2023 roku Futurism ujawnił, że Sports Illustrated publikował artykuły sygnowane nazwiskami fikcyjnych autorów wygenerowanych przez AI, a część samych tekstów również powstała przy pomocy algorytmów. Afera wywołała wówczas ogromne oburzenie w środowisku dziennikarskim – potępili ją zarówno konkurenci, jak i własny zespół redakcyjny SI. Teraz historia zdaje się powtarzać, a zarzuty są jeszcze poważniejsze: nie chodzi już tylko o użycie AI do tworzenia treści, ale o kradzież oryginalnej pracy reporterskiej.
Bernstein w rozmowie z Futurism przyznał, że gdyby ktoś plagiatował jego tekst, a nikt by tego nie zauważył, byłoby to „półirytujące”. Gorzej, gdy skopiowana wersja pojawia się wyżej w wynikach wyszukiwania niż oryginał, a inni cytują właśnie tę podróbkę. To – jak stwierdził – jest naprawdę frustrujące.
Konsekwencje dla branży mediów i etyki AI
Problem plagiatowania treści przy pomocy sztucznej inteligencji
Opisany incydent to nie tylko wizerunkowa wpadka jednego tytułu. Pokazuje, jak łatwo można wykorzystać modele językowe (LLM) do przepisania cudzego artykułu i opublikowania go jako własny, bez wysiłku i bez podania źródła. Dla redakcji, które stawiają na szybkość i ilość, taka automatyzacja może być kusząca – zwłaszcza gdy nadzór nad niezależnymi wydawcami jest słaby. Problem w tym, że narzędzia AI nie odróżniają jeszcze rzetelnie danych oryginalnych od tych zapożyczonych, a odpowiedzialność za finalną treść i tak spoczywa na ludziach.
Jak chronić oryginalne dziennikarstwo
Dla polskich czytelników zainteresowanych AI ten przypadek powinien być ostrzeżeniem. Wdrażając narzędzia generatywne w mediach czy content marketingu, trzeba wyznaczyć jasne granice: co może robić AI, a co musi pozostać domeną człowieka. Kluczowe są też systemy wykrywania podobieństw oraz obowiązek podawania źródeł – zarówno tych tradycyjnych, jak i informacji o użyciu sztucznej inteligencji. Bez tego ryzykujemy erozję zaufania i spadek wartości rzetelnego, oryginalnego dziennikarstwa.
W samej sprawie Sports Illustrated warto odnotować, że po raz kolejny marka kojarzona kiedyś z najwyższą jakością sportowej publistyki zmaga się z pytaniami o etykę technologii. Czy tym razem wyciągnie wnioski, czy też będzie to tylko kolejny epizod w serii wpadek? Odpowiedź poznamy, gdy na horyzoncie pojawi się następna skopiowana historia.
Jak oceniacie te wydarzenia? Czy w waszych redakcjach lub firmach wprowadziliście już konkretne zasady dotyczące wykorzystania AI do tworzenia treści? Dajcie znać w komentarzach.

