W świecie technologii pytanie o to, czy sztuczna inteligencja to przejściowa moda, czy trwała rewolucja, wciąż budzi emocje. Najbardziej wymowną odpowiedź dają jednak nie deklaracje analityków, a konkretne działania kluczowych graczy. Jednym z nich jest TSMC, tajwański gigant, który produkuje najważniejsze układy scalone dla Nvidii, AMD i innych. Po okresie ostrożności firma zdecydowanie przyspiesza, co jest mocnym sygnałem dla całego rynku.
Od ostrożności do przekonania: droga TSMC do AI
TSMC od dawna słynie z konserwatywnego podejścia do inwestycji. Budowa nowych, zaawansowanych fabryk półprzewodników (tzw. fabów) to proces trwający lata i pochłaniający dziesiątki miliardów dolarów. Błąd w ocenie popytu mógłby oznaczać katastrofę finansową. Dlatego przez ostatnie miesiące prezes i dyrektor generalny, C.C. Wei, zamiast ślepo podążać za hype’m, prowadził własne śledztwo. Rozmawiał bezpośrednio z klientami TSMC, czyli projektantami chipów, a także z klientami tych klientów – głównie z gigantami chmurowymi, którzy budują centra danych AI.
Finansowa weryfikacja megatrendu
Celem tych rozmów było proste, ale kluczowe pytanie: czy sztuczna inteligencja naprawdę generuje wartość dla biznesu? Czy popyt jest autentyczny, czy napędzany jedynie spekulacją? Wnioski Weiego okazały się jednoznaczne. Po pierwsze, potwierdził, że najwięksi odbiorcy chipów AI, tacy jak hyperscalerzy, dysponują ogromnymi, realnymi środkami finansowymi. Po drugie, sam TSMC zaczął wykorzystywać AI we własnych fabrykach, odnotowując wymierne, choć niewielkie (1-2%), wzrosty produktywności praktycznie bez dodatkowych kosztów. Ta kombinacja czynników przekonała zarząd, że mamy do czynienia z „megatrendem AI”.
AI jest prawdziwe – stwierdził C.C. Wei, podsumowując swoje ustalenia. – To megatrend.
Konkretne liczby: rekordowe inwestycje i prognozy wzrostu
Przekonanie to natychmiast przełożyło się na twarde dane finansowe i strategiczne decyzje. TSMC ogłosił doskonałe wyniki za czwarty kwartał 2025 roku, z przychodami wyższymi o 20,5% i zyskiem netto większym o 35% w ujęciu rocznym. Jednak najważniejsze są prognozy na przyszłość. Firma spodziewa się, że w 2026 roku jej przychody wzrosną o blisko 30%, a do 2029 roku średnioroczne tempo wzrostu (CAGR) ma wynieść 25%.
Akceleratory AI jako główny silnik
Sercem tego optymizmu jest segment akceleratorów sztucznej inteligencji. TSMC prognozuje, że przychody z tego tytułu będą rosły w tempie co najmniej 50% rocznie przez najbliższe pięć lat. Aby sprostać temu zapotrzebowaniu, firma radykalnie zwiększa nakłady inwestycyjne (capex). W 2026 roku planuje wydać między 52 a 56 miliardów dolarów, co stanowi znaczący skok w porównaniu z około 40 miliardami w roku poprzednim. Zapowiedziano też dalsze zwiększanie tych wydatków w kolejnych latach.
Ekspansja geograficzna przyspiesza
Decyzje inwestycyjne widać także na mapie świata. TSMC przyspiesza uruchomienie produkcji w swojej drugiej fabryce w Arizonie w USA. Masowa produkcja ma się tam rozpocząć w drugiej połowie 2027 roku. Firma zakupiła również dodatkową działkę w tym stanie, przygotowując grunt pod dalszą rozbudowę mocy produkcyjnych poza Tajwanem.
Po drugiej stronie medalu: ryzyka i źródła niepewności
Mimo wyraźnego optymizmu, TSMC nie ignoruje potencjalnych zagrożeń. Wei przyznał, że wciąż odczuwa nerwy związane z dynamiką popytu na AI. Ryzyko jest szczególnie widoczne, gdy spojrzy się dalej w łańcuch dostaw – poza gigantów chmurowych, do firm, które faktycznie korzystają z mocy obliczeniowej AI.
Problem opłacalności firm AI
Obecnie ogromne zapotrzebowanie na chipy napędzają inwestycje hyperscalerów. Ci z kolei obsługują firmy takie jak OpenAI, Anthropic czy xAI, które notorycznie spalają miliardy dolarów miesięcznie. Ich modele biznesowe, oparte często na darmowym dostępie dla setek milionów użytkowników, budzą pytania o długoterminową stabilność. Jeśli ten strumień finansowania wyschnie, może to odbić się na całym łańcuchu wartości, docierając finalnie do producentów półprzewodników.
Konserwatyzm jako tarcza
Właśnie dlatego TSMC, nawet ogłaszając wzrost wydatków, nadal działa z pewną dozą ostrożności. Firma świadomie może rezygnować z części zysków w krótkim terminie, aby zabezpieczyć się na wypadek ewentualnego „pęknięcia bańki”. Jak zauważa Wei, gdyby firma poszła na żywioł i inwestowała bez umiaru, konsekwencje byłyby katastrofalne. To podejście, balansujące między wykorzystaniem szansy a zarządzaniem ryzykiem, jest postrzegane jako rozsądne przez inwestorów.
Też się tym bardzo denerwuję. Na pewno – odpowiedział Wei na pytanie analityka o trajektorię popytu na AI. – Gdybyśmy nie byli ostrożni z wydatkami kapitałowymi, byłaby to dla TSMC wielka katastrofa.
Podsumowanie: AI jako „niekończący się” cykl
Podsumowując, TSMC swoimi działaniami wysyła światu technologii dwa istotne komunikaty. Po pierwsze, popyt na moc obliczeniową dla sztucznej inteligencji nie jest chwilową gorączką, ale – jak to ujął Wei – „niekończącym się” cyklem, który będzie napędzał branżę przez wiele lat. Po drugie, nawet w obliczu takiej szansy, zdrowy rozsądek i strategiczna cierpliwość pozostają kluczowe. W najbliższych latach firma ma szansę na błyskawiczny wzrost przychodów. Dalsza przyszłość, związana z ostatecznym ukształtowaniem się rynku usług AI, pozostaje obszarem pewnej niepewności. Jednak decyzja najważniejszego gracza w łańcuchu dostaw jest czytelnym znakiem: era AI na dobre nabrała tempa, a jej fundamenty są mocniejsze, niż się niektórym wydawało.




