AI nie zastępuje oprogramowania, lecz je wzmacnia

W świecie technologii często pojawia się narracja o zastępowaniu starych rozwiązań przez nowe. W kontekście sztucznej inteligencji i oprogramowania ta teza jest jednak błędna, jak wskazują eksperci z Morgan Stanley. Podczas specjalnego webinaru we współpracy z platformą AlphaSense, analitycy przedstawili perspektywę, w której AI nie jest odrębną kategorią konkurującą z software’em, lecz jego naturalną i potężną ewolucją. To podejście zmienia optykę inwestorów i firm technologicznych, wskazując na ścieżkę wzrostu opartą na synergii, a nie zastępowaniu.

Błąd w definiowaniu: AI kontra oprogramowanie

Keith Weiss, analityk Morgan Stanley, wyraźnie stwierdził, że traktowanie sztucznej inteligencji jako siły wypierającej tradycyjne oprogramowanie jest poważnym nieporozumieniem. Jego zdaniem, AI stanowi logiczne przedłużenie i wzbogacenie możliwości, jakie oferują obecne systemy software’owe. To zupełnie inna dynamika niż historyczne przełomy w branży, takie jak migracja rozwiązań z infrastruktury lokalnej do chmury. Tamta zmiana faktycznie wymagała często porzucenia starych modeli. W przypadku AI mamy do czynienia z komplementarnością – nowe modele i narzędzia są integrowane z istniejącymi platformami, by te działały mądrzej i efektywniej.

Generatywna AI jako wyjątek potwierdzający regułę

Weiss przyznał jednak, że istnieją nieliczne obszary, gdzie generatywna sztuczna inteligencja może działać jako bezpośredni substytut. Jako przykład podał wpływ modeli dyfuzyjnych na branżę fotografii stockowej. Firma Adobe odnotowała w swoim raporcie kwartalnym, że część klientów rezygnuje z zakupu gotowych zdjęć na rzecz generowania własnych obrazów przy pomocy AI. To jeden z tych rzadkich przypadków, gdzie nowa technologia bezpośrednio wypiera tradycyjny produkt. Niemniej, nawet tu AI staje się nowym narzędziem w ekosystemie kreatywnym, a nie całkowicie odrębną kategorią.

Ludzie postrzegają dziś znacznie bardziej konkurencyjne środowisko dla dostawców oprogramowania, a ta konkurencja pochodzi właśnie od laboratoriów AI. To nie było częścią równania trzy czy pięć lat temu – tłumaczył Keith Weiss podczas webinaru.

Presja na sektor software’owy i źródła obaw

Od października 2025 roku wskaźniki wyceny firm z sektora oprogramowania spadły o około 33%. Analitycy Morgan Stanley wskazują na kilka splatających się przyczyn tej korekty. Są to m.in. nadmierne wydatki z okresu pandemii, które teraz wymagają normalizacji, ograniczanie budżetów IT w związku z niepewnością makroekonomiczną, a także właśnie pojawienie się AI jako nowego czynnika konkurencyjnego. Weiss wyodrębnił trzy główne źródła presji, które niepokoją inwestorów.

Nowa konkurencja ze strony startupów AI

Po pierwsze, na rynku pojawili się nowi gracze. Laboratoria AI i dynamiczne start-upy nie tylko oferują zaawansowane modele, ale także budują tzw. warstwy agentowe, które mogą konkurować z funkcjonalnościami tradycyjnego oprogramowania. To zupełnie nowy element konkurencyjny, który zmienia układ sił i zmusza ustalone firmy do szybszej innowacji.

Obawy o modele biznesowe i marże

Po drugie, istnieją wątpliwości co do przyszłych modeli biznesowych. Jeśli AI zautomatyzuje część pracy wykonywanej dotąd przez ludzi, może to wpłynąć na strukturę kosztów klientów i ich percepcję wartości oprogramowania. To rodzi pytania o strategie cenowe dostawców. Po trzecie, budzi się obawa o marże zysku. Uruchamianie zaawansowanych modeli językowych (LLM) wymaga potężnych mocy obliczeniowych, często opartych na kosztownych procesorach graficznych (GPU), które są droższe w eksploatacji niż tradycyjne jednostki CPU. Wyższe koszty infrastruktury mogą negatywnie odbić się na rentowności rozwiązań.

Długoterminowa szansa i konieczność samodysrupcji

Pomimo krótkoterminowych wyzwań i korekt na rynku, perspektywa długoterminowa dla połączenia AI i oprogramowania jest niezwykle pozytywna. Keith Weiss szacuje, że generatywna sztuczna inteligencja może dodać około 400 miliardów dolarów wartości do szeroko pojętego rynku oprogramowania dla przedsiębiorstw do roku 2028. To ogromny impuls wzrostowy, który czeka firmy gotowe na transformację.

Kluczowym warunkiem sukcesu jest jednak gotowość do tzw. samodysrupcji. Firmy, które chcą radykalnie zmienić swoje procesy biznesowe i zaoferować nowe, oparte na AI możliwości, muszą być skłonne przeprojektować własne produkty i usługi. To ryzykowne, ale konieczne, by nie dać się wyprzedzić bardziej zwinnym konkurentom. Eksperci spodziewają się, że już w tym roku wzrost przychodów napędzany przez AI będzie widoczny w całej branży. Na czele tej zmiany mogą stanąć tacy giganci jak Microsoft, Salesforce czy ServiceNow, którzy aktywnie integrują zaawansowaną AI ze swoimi platformami.

Przyszłość to integracja, a nie substytucja

Podsumowując, główny wniosek z analiz Morgan Stanley jest jasny: sztuczna inteligencja nie jest pogromcą tradycyjnego oprogramowania, lecz jego najpotężniejszym dotąd wzmacniaczem. Prawdziwa wartość tkwi w integracji – w wykorzystaniu AI do poszerzenia funkcjonalności, zwiększenia automatyzacji i poprawy doświadczeń użytkowników istniejących systemów. Dla przedsiębiorstw technologicznych oznacza to konieczność strategicznego inwestowania i odważnej transformacji. Dla inwestorów – szansę na identyfikację firm, które potrafią wykorzystać ten trend, by zbudować trwałą przewagę konkurencyjną. Era oprogramowania, superładowanego przez AI, tak naprawdę dopiero nadchodzi.

Źródło