Chińskie narzędzia AI jak broń atomowa? Nowa retoryka

Wyścig o dominację w sztucznej inteligencji przybiera nową, zaskakującą formę – chińska firma Qihoo 360 Security Technology ogłosiła stworzenie dwóch narzędzi AI do cyberbezpieczeństwa, które mają konkurować z amerykańskim systemem Mythos od Anthropica. Co jednak przykuwa uwagę bardziej niż same możliwości techniczne, to retoryka, jaką posłużył się założyciel spółki Zhou Hongyi podczas konferencji w Pekinie. Porównanie do broni masowego rażenia i odstraszania nuklearnego brzmi jak żywcem wyjęte z kart historii zimnej wojny.

Dwa narzędzia, które mają zmienić równowagę sił w cyberprzestrzeni

Podczas swojego wystąpienia Zhou Hongyi zaprezentował dwie platformy: Tu Long Feng oraz Yi Tian Zhen. Ich nazwy, zaczerpnięte z klasycznej chińskiej powieści o sztukach walki, sugerują, że mają one zapewnić posiadaczowi absolutną przewagę. I rzeczywiście – pierwsze z narzędzi, Tu Long Feng, zajmuje się automatycznym polowaniem na podatności (vulnerabilities). Według deklaracji założyciela, system zidentyfikował już 3432 luki w zabezpieczeniach. Drugie, Yi Tian Zhen, automatyzuje natomiast obronę cybernetyczną.

Jak działa agentowe podejście Qihoo 360?

Zhou przyznaje, że chińskie modele AI wciąż ustępują tym z Zachodu o 20–30 procent. Aby zrekompensować tę lukę, jego zespół postawił na architekturę agentową (agent-based approach). Zamiast polegać wyłącznie na surowej mocy obliczeniowej modelu, łączą go z dedykowaną wiedzą ekspercką z zakresu bezpieczeństwa oraz zautomatyzowanymi narzędziami. To podejście ma pozwolić Chińczykom działać szybciej, zanim modele dogonią konkurencję pod względem czystych umiejętności. „Nie możemy czekać, aż modele całkowicie nadrobią zaległości, by zacząć wykrywać podatności. Nie stać nas na czekanie” – podkreślił Zhou.

Retoryka zimnej wojny – cyberbroń jako nowy środek odstraszania

Najbardziej kontrowersyjnym elementem wystąpienia było bezpośrednie porównanie możliwości systemu Mythos do broni nuklearnej. Zhou Hongyi nazwał Mythos – który samodzielnie znajduje podatności i buduje łańcuchy ataków – „cyber-bronią nuklearną ery AI”. Argumentował, że właśnie dzięki wzajemnemu odstraszaniu nuklearnemu nigdy nie wybuchła prawdziwa wojna atomowa. I to samo, jego zdaniem, powinno dotyczyć cyberbezpieczeństwa.

„Dlaczego nigdy nie było prawdziwej wojny nuklearnej? Bo obie strony miały broń atomową i odstraszały się nawzajem. To samo dotyczy cyberbezpieczeństwa.” – Zhou Hongyi

Według chińskiego przedsiębiorcy, Chiny potrzebują „równoważnej strategicznej zdolności odstraszania”. Ostrzegł także przed „jednostronną przejrzystością” – jeśli tylko USA będą dysponować Mythosem, będą mogły skanować chińskie systemy w poszukiwaniu luk, podczas gdy Chiny pozostaną ślepe na zagrożenia z zewnątrz. „W przypadku Mythosa mamy sytuację, w której wróg jest szybki, a my jesteśmy wolni; wróg ma liczebną przewagę, a nas jest garstka. Ty wciąż polegasz na kilku ekspertach od bezpieczeństwa, podczas gdy druga strona zdążyła już stworzyć armię agentów-hakerów pracujących równocześnie” – dodał.

Dowód w postaci embarga na Fable 5

Zhou wskazał na zakaz eksportu modelu Fable 5 – cywilnej, pozbawionej najbardziej zaawansowanych funkcji wersji Mythosa – jako na dowód swojej tezy. Uważa, że gdyby komuś udało się przełamać zabezpieczenia (jailbreak) tej odchudzonej wersji, cały świat mógłby uzyskać dostęp do możliwości porównywalnych z Mythosem. „To jest właśnie to, czego rząd USA nie może tolerować. Musi zapewnić sobie monopol na tę strategiczną zdolność” – stwierdził.

Kiedy Chiny dogonią Mythosa? Prognozy ekspertów

Osobnym wątkiem są prognozy dotyczące momentu, w którym chińskie modele dorównają amerykańskiemu Mythosowi. Jie Tang, profesor z Uniwersytetu Tsinghua i założyciel startupu Z.ai – który niedawno wypuścił dobrze przyjęty model GLM-5.2 – oszacował, że model klasy Mythos pojawi się w Chinach przed pierwszym kwartałem 2027 roku. To stosunkowo bliska perspektywa, biorąc pod uwagę obecną lukę 20–30 procent w wydajności.

Warto jednak zaznaczyć, że brakuje niezależnych testów i benchmarków, które pozwoliłyby zweryfikować deklaracje Zhou. Ani OpenAI, ani Anthropic nie udostępniają swoich modeli do niezależnych audytów w Chinach, a podobnych standardów transparentności nie zapewnia też Qihoo 360. Mimo to sama retoryka chińskiego przedsiębiorcy sygnalizuje, że wyścig technologiczny nabiera tempa, a obie strony grają według tego samego scenariusza: jedna buduje nowe zdolności, a druga twierdzi, że nie może pozwolić sobie na pozostanie w tyle.

Co to oznacza dla globalnego bezpieczeństwa?

Sytuacja przypomina mechanizmy znane z czasów zimnowojennych – tyle że zamiast rakiet balistycznych mamy modele językowe i agentowe systemy ataków. Zarówno USA, jak i Chiny od lat oskarżają się wzajemnie o cyberataki na infrastrukturę krytyczną. Wprowadzenie AI do automatycznego znajdowania i wykorzystywania podatności może znacząco przyspieszyć i zintensyfikować te działania. Zwłaszcza jeśli żadna ze stron nie zgodzi się na przejrzystość i wspólne standardy.

Czy narzędzia takie jak Tu Long Feng i Yi Tian Zhen rzeczywiście stanowią przełom, czy są jedynie elementem politycznej gry? Bez niezależnej weryfikacji trudno to ocenić. Jedno jest pewne – rywalizacja o dominację w cyberbezpieczeństwie wkracza w nową fazę, w której broń nuklearna przestaje być tylko metaforą, a staje się realnym punktem odniesienia.

Źródło