AI zwalnia, ale większość nie korzysta z zasiłków. Dlaczego?

Branża technologiczna przeżywa jeden z najtrudniejszych okresów. Tylko w 2025 roku zwolniono ponad 120 tysięcy pracowników tech, a wiele firm jako główny powód podaje wdrażanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. CEO firm takich jak OpenAI i Anthropic, Sam Altman i Dario Amodei, ostatnio nieco wyciszyli swoje apokaliptyczne wizje dla pracowników umysłowych. Mimo to w Dolinie Krzemowej i na Wall Street wciąż dominuje przekonanie, że AI na zawsze zmieni sposób, w jaki pracujemy.

Konsekwencje tych zmian są jednak bardzo realne dla osób, które właśnie straciły pracę i muszą odnaleźć się na niestabilnym rynku. Wielu z nich mogłoby skorzystać z zasiłków dla bezrobotnych – tymczasem, według danych Bureau of Labor Statistics (BLS) za 2022 rok, prawie 75% bezrobotnych w ogóle nie złożyło wniosku o takie świadczenie. Eksperci, z którymi rozmawiało Fortune, uważają, że ta liczba wciąż pozostaje aktualna.

Dlaczego trzy czwarte bezrobotnych nie ubiega się o pomoc?

Z badania BLS przeprowadzonego w 2023 roku dotyczącego wniosków z 2022 roku wynika, że aż 55% osób nie aplikowało, ponieważ sądziło, że nie spełnia warunków. Wśród potencjalnych powodów wymieniano: pracę nieobjętą ubezpieczeniem, dobrowolne odejście, zwolnienie dyscyplinarne, zbyt krótki staż lub wcześniejsze wyczerpanie świadczeń. Kolejne 17% nie złożyło wniosku, bo spodziewało się szybko znaleźć nową pracę. Pozostałe powody to m.in. brak potrzeby finansowej, negatywny stosunek do zasiłków, nieznajomość procedur lub problemy z aplikowaniem.

Nawet ci, którzy złożą wniosek, rzadko otrzymują wsparcie. Według BLS świadczenia dostaje tylko około 55% wnioskujących. System jest skomplikowany, bo nie działa na poziomie krajowym – każdy stan USA ma własne zasady i kryteria. Kluczowe znaczenie ma przyczyna opuszczenia pracy, zarobki w ostatnich kwartałach oraz gotowość do podjęcia nowego zatrudnienia. To sprawia, że osoby wracające do pracy po urlopie rodzicielskim czy świeżo upieczeni absolwenci często nie spełniają wymogów dotyczących dochodów.

Mity i rzeczywistość – co dyskwalifikuje, a co nie?

Alexander Hertel-Fernandez, profesor Uniwersytetu Columbia i były pracownik Departamentu Pracy w administracji Bidena, wskazuje na powszechne nieporozumienia. Wiele osób uważa, że dobrowolne odejście z pracy automatycznie pozbawia prawa do zasiłku. Tymczasem – jak wyjaśnia – jeśli powodem jest molestowanie lub naruszenie prawa pracy, w wielu stanach można ubiegać się o świadczenie. Kluczowe są szczegółowe regulacje lokalne.

Hertel-Fernandez dodaje, że trudno dokładnie ocenić skalę zjawiska, bo osoby, które nie aplikują, po prostu nie pojawiają się w statystykach. Z jego badań wynika, że częściej o zasiłek ubiegają się pracownicy z wyższym wykształceniem i wyższymi dochodami. Pracownicy biali mają większą szansę na otrzymanie pomocy niż osoby innego koloru skóry, które rzadziej sądzą, że spełniają kryteria.

Procedury i bariery – biurokracja zamiast wsparcia

Sam proces uzyskania zasiłku może być długotrwały i upokarzający. Jak mówi Hertel-Fernandez, złożenie wniosku to często postępowanie quasi-sądowe. Pracodawca może próbować blokować wypłatę – i robi to w około 25% przypadków. Powód jest prosty: w większości stanów składki pracodawcy rosną, gdy jego byli pracownicy korzystają z zasiłku. Istnieje więc bezpośredni interes finansowy w utrudnianiu dostępu do świadczeń.

Badacz wskazuje też na związek spadku liczby wniosków z malejącą rolą związków zawodowych. Członkostwo w związkach spadło w USA do historycznego minimum – w 2024 roku wynosiło 9,9%, a w 2025 praktycznie się nie zmieniło. A to właśnie związki są – według Hertel-Fernandeza – jednym z najlepszych predyktorów tego, czy ktoś złoży wniosek i go otrzyma. Osoby należące wcześniej do związków w poprzednich miejscach pracy dwa razy częściej aplikują o zasiłek, wynika z danych BLS.

Archaiiczny system wobec wyzwań ery AI

Podstawa amerykańskiego ubezpieczenia od bezrobocia nie zmieniła się od czasów Nowego Ładu z lat 30. XX wieku. Federalne podatki finansujące program pozostają na niezmienionym poziomie od lat 80. Każda recesja – w tym pandemia COVID-19 – obnaża niedoskonałości systemu. Jak mówi Rachael Kohl, adiunkt na Wayne State University Law School, program był testowany przy każdym kryzysie, i za każdym razem zawodził.

Podczas pandemii zasiłki pomogły co szóstemu dorosłemu Amerykaninowi i uchroniły przed ubóstwem co najmniej 4,7 miliona ludzi. Jednak systemy w wielu stanach były przeciążone – opóźnienia w wypłatach utrzymują się do dziś. Co więcej, świadczenia zostały znacząco okrojone. Historycznie bezrobotni mogli liczyć na 26 tygodni wsparcia. Dziś w stanach takich jak Arkansas, Floryda czy Karolina Północna okres ten skrócono do zaledwie 12 tygodni. Pierwotnie celem było zastąpienie 50% utraconych zarobków – teraz w wielu stanach to zaledwie 30% lub mniej.

Hertel-Fernandez nie ma wątpliwości: system wymaga gruntownej reformy. Zwłaszcza w obliczu wpływu AI na rynek pracy i ryzyka kolejnej recesji. Postuluje uproszczenie procesu składania wniosku i rozszerzenie kryteriów dla osób z ograniczonym stażem pracy. „To, co było odpowiednie, by znaleźć nową pracę w normalnych czasach, nie sprawdzi się, gdy część zawodów po prostu zniknie. Przekwalifikowanie się i zmiana branży wymagają więcej czasu i wsparcia” – ostrzega.

Choć prognozy dotyczące „apokalipsy miejsc pracy” są wyciszane przez samych liderów AI, jedno pozostaje pewne: obecny system zabezpieczeń społecznych nie jest gotowy na skalę zmian, które już nadchodzą. Dla polskich czytelników to sygnał, że podobne dyskusje – o przyszłości pracy, roli zasiłków i wyzwaniach związanych z automatyzacją – powinny toczyć się także u nas, zanim fala zmian uderzy w rodzimy rynek.

Źródło