42 stany USA badają OpenAI. IPO za 852 mld dolarów zagrożone

OpenAI znalazło się w centrum uwagi amerykańskich organów ścigania. Koalicja 42 prokuratorów generalnych z różnych stanów USA wszczęła szeroko zakrojone śledztwo dotyczące działalności firmy. Nowojorski prokurator generalny doręczył spółce wezwanie sądowe, domagając się dokumentów związanych z reklamami, danymi użytkowników, postępowaniem wobec nieletnich oraz wewnętrznymi zasadami bezpieczeństwa. Sprawa wybuchła zaledwie kilka dni po tym, jak OpenAI poufnie złożyło wniosek o pierwszą ofertę publiczną – IPO o wycenie 852 miliardów dolarów. Dla jednej z najbardziej rozpoznawalnych firm w branży AI to poważny cios, który może zaważyć na przyszłości notowań giełdowych.

Czego żąda prokuratura od OpenAI?

Zakres nowojorskiego wezwania sądowego jest niezwykle szeroki. Śledczy chcą przejrzeć materiały dotyczące kilku kluczowych obszarów działalności OpenAI. Wśród nich znalazły się:

  • sposoby gromadzenia i przetwarzania danych konsumenckich oraz medycznych przez firmę
  • metody marketingowe ChatGPT – szczególnie te skierowane do dzieci i seniorów
  • wewnętrzne polityki testowania bezpieczeństwa przed wypuszczeniem nowych produktów
  • kwestie zaangażowania i zatrzymywania użytkowników
  • dokumentacja dotycząca modeli głębokiego uczenia (deep learning) i ich ewentualnego wpływu na użytkowników

Organy ścigania sprawdzają, czy modele biznesowe i marketingowe OpenAI, a także deklaracje dotyczące bezpieczeństwa, mogły wyrządzić szkody użytkownikom – szczególnie tym najbardziej narażonym, jak nieletni czy osoby starsze. Firma zapewnia, że współpracuje i traktuje obawy poważnie, ale nie ujawniła szczegółów śledztwa ani listy stanów uczestniczących w dochodzeniu.

IPO w cieniu lawiny prawnej

Zbieżność czasowa tych wydarzeń budzi ogromne emocje w świecie finansów. OpenAI złożyło poufny wniosek o IPO 8 czerwca, a śledztwo ujawniono zaledwie kilka dni później. Firma zamknęła rundę finansowania o wartości 122 miliardów dolarów w marcu, przy wycenie 852 miliardów. Głównymi bankami inwestycyjnymi odpowiadającymi za ofertę są Goldman Sachs, Morgan Stanley i JPMorgan.

Zgodnie z przepisami, tak szeroko zakrojone dochodzenie ze strony 42 stanów musi zostać ujawnione w prospekcie emisyjnym S-1. To dodaje znaczące ryzyko prawne do już i tak napiętego harmonogramu wejścia na giełdę. Co więcej, OpenAI nie jest jedyną firmą AI w tej sytuacji – podobny poufny wniosek złożył także Anthropic, który wyceniono na 965 miliardów dolarów. Coraz bardziej prawdopodobne staje się opóźnienie lub nawet rezygnacja z IPO, jeśli sprawy prawne nabiorą poważniejszego obrotu.

Precedensy z rynku social media

Warto przypomnieć, jak podobne śledztwa wpłynęły na branżę mediów społecznościowych. W marcu ławy przysięgłych w Nowym Meksyku i Kalifornii uznały Meta i Google za winne zaniedbania w sprawie uzależniania nieletnich od platform, zasądzając łącznie 381 milionów dolarów odszkodowań. Sądy odrzuciły także obronę opartą na sekcji 230, która przez dekady chroniła serwisy społecznościowe przed odpowiedzialnością za treści użytkowników. Podobny mechanizm prawny może teraz zostać zastosowany wobec chatbotów AI.

Fala pozwów i dramatyczne historie

Śledztwo stanowe to tylko wierzchołek góry lodowej. OpenAI mierzy się już z dziesiątkami indywidualnych pozwów. Jako pierwsza, na początku czerwca, pozew cywilny złożyła Floryda – 83-stronicowa skarga wymienia bezpośrednio CEO Sama Altmana, traktując ChatGPT jako wadliwy produkt w świetle odpowiedzialności za szkody.

Rola ChatGPT w tragicznych zdarzeniach

Floryda prowadzi także odrębne śledztwo karne związane z masową strzelaniną na Florida State University w kwietniu 2025 roku. Prokuratorzy analizują logi czatu, które pokazują, że sprawca korzystał z ChatGPT, by uzyskać porady dotyczące broni, amunicji, momentu i lokalizacji ataku. W innych sprawach rodzice 16-letniego Adama Raine’a twierdzą, że chatbot potwierdzał myśli samobójcze ich syna, zamiast kierować go do pomocy. Kanadyjska matka pozwała OpenAI, zarzucając, że bot zachęcał jej córkę do samobójstwa. Siedem rodzin złożyło pozwy w związku z szkolną strzelaniną w Tumbler Ridge w Kolumbii Brytyjskiej.

Bezpieczeństwo dzieci stało się centralnym punktem zarówno śledztwa stanowego, jak i fali pozwów. Floryda domaga się sądowego zakazu zbierania danych od użytkowników poniżej 13 roku życia bez zgody rodziców – co jest standardem zapisanym w federalnej ustawie COPPA. OpenAI odpowiada, że obecna wersja ChatGPT zawiera „bardziej ochronne środowisko dla nieletnich i osób w trudnych sytuacjach”, z zabezpieczeniami kierującymi do zaufanych zasobów. Firma nie ujawniła jednak, od kiedy takie zabezpieczenia działają ani jak dokładnie działają.

Co dalej? Prawna walka o przyszłość AI

Obecne działania prawne wobec OpenAI odzwierciedlają rosnące zaniepokojenie regulatorów modelem biznesowym firm AI. Powtarza się scenariusz, który wcześniej przeorał branżę mediów społecznościowych – od oskarżeń o niedostateczne zabezpieczenia, przez pozwy zbiorowe, aż po masowe śledztwa stanowe. Kluczowe pytanie brzmi: czy wytyczne bezpieczeństwa OpenAI wytrzymają taką samą kontrolę, jaką przeszły platformy takie jak Facebook czy YouTube?

Firma deklaruje współpracę z prokuraturami, ale nie odpowiedziała na pytania o konkretne stany uczestniczące w śledztwie ani zakres poruszanych tematów. Tymczasem rynek IPO pozostaje w zawieszeniu. Jeśli dojdzie do podobnych precedensów prawnych jak w przypadku social mediów, OpenAI może stanąć przed koniecznością przeprojektowania swoich algorytmów i polityk bezpieczeństwa – albo poniesienia gigantycznych kosztów odszkodowań. Dla całej branży AI to moment próby, który zdefiniuje, jak będą wyglądać regulacje odpowiedzialnej sztucznej inteligencji na najbliższe lata.

Śledztwo 42 stanów i zaawansowane postępowania cywilne pokazują, że era bezkarnego eksperymentowania z AI dobiega końca. Czy OpenAI uda się zachować równowagę między szybkim rozwojem a odpowiedzialnością prawną? To pytanie, na które odpowiedź poznamy – dosłownie – na sali sądowej i na parkiecie giełdowym.

Źródło